Weszła do przedziału prefektów, nie było nikogo więc usiadła przy oknie. Nagle zaczęło padać, co raz bardziej, niebo stało się czarne od chmur burzowych. Do przedziału wszedł Malfoy który usiadł naprzeciwko Hermiony, nawet na nią nie patrząc. Cisza była trochę krępująca, dlatego Gryfonka postanowiła rozpocząć rozmowę. - Malfoy, jako prefekci naczelni musimy omówić które z nas bierze jakie obowiązki. - skończyła zdanie a za oknem błysną piorun. - Ja biorę ogłoszenia, a ty inne pierdoły, pasuje? - odrzekł obojętnie - Pasuje - i tak skończyła się ich rozmowa. - Wrócę za jakieś 20 minut, OK? - zapytała po chwili ciszy. - OK...tylko nie zabłądź Granger. - Hahaha to niemożliwe zgubić się w pociągu. - powiedziała i z uśmiechem wyszła. Szła spokojnie zaglądając do każdego przedziału czy wszystko w porządku. W końcu znalazła przyjaciół weszła do nich i od razu Ron naskoczył na nią gdzie była i co tam robiła tyle czasu. Opowiedziała o spotkaniu u dyrektorki, a że jako jest ona (mówię o Hermi) prefektem naczelnym to będzie tak znikała czasem na dłużej. Nie bardzo ją zrozumieli więc powiedziała tylko jedno słowo...Obowiązki. ***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*** Po wyjściu Hermiony do Draco przyszedł jego najlepszy przyjaciel Blaise Zabini. - Smoku zazdroszczę Ci, widziałeś jak Granger się wyrobiła - i tu miał racje serio Hermiona jak na kobietę przystało zaokrągliła się tu i tam. Ma czym oddychać. Jej włosy nie przypominają szopy tylko się ładnie wyprostowały i gdzie nie gdzie pojawiło się jaśniejsze pasemko, co dodawało jej nieco kobiecości. - chciałbym być na twoim miejscu. Powiedziałeś jej? - Nie miałem okazji. - powiedział beznamiętnie dalej patrząc w mijający krajobraz. - Jak przyjdzie, zacznij rozmowę i powiedz wszystko co leży ci na wątrobie. Rozumiesz? - Dobra idź bo niedługo przyjdzie. - rzekł Draco a Diabeł wyszedł. ***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*** Kiedy Miona wyszła od przyjaciół ruszyła w stronę przedziału prefektów. Po drodze spotkała Blaise'a szczerzącego się do niej. - Mionuś słońce tu jesteś a ja Cię wszędzie szukałem. - powiedział rozanielony Blaise - Nie przypominam sobie żebyśmy byli na ''ty'' , a poza tym czemu mnie szukałeś? - burknęła gryfonka. - A więc... - Nie zaczyna się zdania od 'a więc' - automatycznie go poprawiła - OK...chodzi o to że chciałem Cię przeprosić za wszystko z mojej strony, za wyzwiska, za podłe żarty. Przepraszam. Wybaczysz mi? - naprawdę skruszony zapytał. - Nie powiem nie to było podłe ze strony ślizgonów... - przerwała - ale każdy zasługuje na drugą szanse, a poza tym nie zrobiłeś mi nic takiego strasznego. Wybaczę ci i mam nadzieje że zostaniemy chociaż kolegami. - Zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi Dziękuje Ci. - Dobrze zostaniemy przyjaciółmi. Musze już iść pogadamy w szkole. Na razie. - odpowiedziała i weszła do przedziału. - Granger musimy porozmawiać. Teraz. - powiedział to tonem bardzo poważnym. Hermiona tylko skinęła głową na znak zgody.Usiadła i zaczęła słuchać co fretka ma jej do powiedzenia - Wim że uważasz mnie za arystokratycznego dupka za te wszystkie rzeczy które Ci zrobiłem podczas tych 6 lat szkolnych. Naprawdę żałuje. Po wojnie gdy Czarny Pan został pokonany wszystko się zmieniło, Mój ojciec trafił do Azkabanu, przez co moja matka razem z państwem Zabini'ch jest bezpieczna cieszy mnie to bardzo i przez to chciałbym z niektórymi osobami zakopać topór wojenny jedną z tych osób jesteś ty Hermiono. Przepraszam. - mówił spokojnie i wyraźnie, Miona po takim wyznaniu zaniemówiła z szoku. - Możesz powtórzyć bo nie wiem czy się nie przesłyszałam. - Nie nie przesłyszałaś się. Przepraszam. - powiedział z lekkim uśmiechem na ustach -Przepraszający Draco Malfoy niespotykany widok - odpowiedziała z lekką ironią - ...ale przyjmuje przeprosiny. Hermiona. - przedstawiła się z najpiękniejszym uśmiechem na ustach na jaki było ją stać. - ''Jaka ona śliczna, że też wcześniej tego nie zauważyłem'' - pomyślał - Draco, ale mów jak na mnie chcesz skarbie. - powiedział z chytrym uśmieszkiem który nie umknął uwadze gryfonki ''Chcesz się bawić, to się zabawimy'' - pomyślała i już miała na to plan. - Ależ oczywiście SMOCZUSIU. - specjalnie dała nacisk na ostatnie słowo żeby wiedział że przejrzała jego grę. - Zagrajmy tak przed wszystkimi będzie zabawa. Dobrze kiciuś? - Zaczynamy jak tylko wysiądziemy z pociągu, kochanie. - zachichotała. - OK - od teraz do końca podróży rozmawiali o wszystkim i o niczym. ***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*** Hermiona ''Zabawę czas zacząć'' - pomyślałam po czym znalazłam na horyzoncie dwie rude czupryny i jedną czarną. Należały one do Harry'ego, Ginny i Rona. Niedaleko nich stał Blaise uśmiechający się do Rudej jak głupi do sera. Dałam znak Draco że zaczynamy, bezbłędnie go odczytał. Oboje ruszyliśmy w stronę przyjaciół. ***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*** - Czego chcesz Zabini, i przestań się tak do mnie uśmiechać! - krzyknęła zarumieniona ze złości Wiewiórka. - Co się stało Ginny? - zapytała gdy razem ze Smokiem podeszła bliżej. - Czemu krzyczysz? - Mionuś dobrze że Cię widzę ni z tego ni z owego Ginny zaczęła na mnie krzyczeć. - Mionuś?!? A poza tym czemu jesteś razem z Malfoyem?! - wrzasną czerwony z zazdrości Ron. - Ja i Draco jesteśmy prefektami naczelnymi, to po pierwsze, a po drugie ja i mój diabełek... - i tu podeszła do Blaise'a i przytuliła go po przyjacielsku co odwzajemnił - ...jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, prawda? - Jasne Hermisiu. - Ja też chce się przytulić - oburzył się blondyn. - Już, już - powiedziałam i podeszłam do Draco, przytuliła go i pocałowała w policzek. Akurat w tym czasie przechodziła obok nich nie kto inny jak Astoria Greengrass. Gdy ich zobaczyła podeszła do Miony i próbowała odepchnąć, ale Draco jej to uniemożliwił odsuwając się z nią do tyłu przez co Astoria wpadła na purpurowego od tej sytuacji Ron'a. - Hahahaha pasujecie do siebie. Idealnie - zaśmiała się iście ślizgońsko zdziwiła ją ta sytuacja ale co tam. - Zgadzam się z tobą w stu procentach kochanie. - powiedział to na tyłe głośno aby Ron i Astoria to usłyszeli. - Miona czy on cie nazwał ko...kochanie?! - zapytała zdezorientowana Wiewiórka- A poza tym gdzie Harry? - Ruda on całuje się z... Parkinson?!?! - powiedział nie owijając w bawełne Zabini. Gdy Gin obróciła się w stronę Harry'ego ujrzała go całującego sie Pansy. - Potter!? Może byś nam wytłumaczył czemu całujesz naszą przyjaciółkę? - Sorry Ginny, ale wole Pansy. - odpowiedział i znów ją pocałował. - Ja jednak wole moją Wiewiórkę. - powiedział Zabini z zalotnym uśmiechem skierowanym w stronę zarumienionej Ginny - więc kogo wybierasz mnie czy Potter'a? - Och zostawcie mnie wszyscy w spokoju! - wrzasnęła panna Weasley i uciekła w stronę szkoły ***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*** Rozdział 2 CZYTASZ=KOMENTUJESZ kolejny rozdział już na blogu trzeci w trakcie mam nadzieje że niedługo go wstawię;) ^^