czwartek, 4 lutego 2016

Gra miłości Rozdział 3

Po ucieczce Ginny do zamku, Hermiona postanowiła że po jedzie razem z Ślizgonami. Ci nie mieli nic przeciwko zamiast tego bardzo się cieszyli że nie pojadą sami. Zabini zaczął rozmowę wybuchem nagłego śmiechu.
- A tobie co? - zapytał zdezorientowany Draco
- Chyba Mi nie powiecie że te słodkie słówka to na poważnie, co? - przestał się śmiać i zapytał poważnie Blaise - Nie mówcie Mi że wy jesteście razem.
- To dla Ciebie jakiś problem? - Hermiona zadała pytanie z niewinną miną. Jeszcze nie wiedziała że zwykła zabawa może zmienić się w co ś poważnego.
- Dla mnie? Nigdy nim nie będziesz. - ze szczerym uśmiechem mocno przytulił do siebie Gryfonkę.
- Diable zostaw moją Hermi w spokoju bo ją jeszcze udusisz. - powiedział Smok i odciągną swoją ''dziewczynę'' od najlepszego przyjaciela.
- Twoją? - Blaise
- Czyją? - Hermiona
Zapytali w tym samym czasie.
- A czyją jak nie moją?
- Nie jestem twoja, Blaise'a czy też Justina Bibera. Nie jestem rzeczą. - Hermiona udawała że się obraziła i poskutkowało Draco od razu przysuną się jak najbliżej i ją mocno przytulił.
- Przepraszam Cię skarbie.- odpowiedział czule blondyn
- Hahahaha...! - po raz drugi wybuchł śmiechem Diabeł a Gryfonka mu wtórowała.
- Z czego się śmiejecie? - Smok nie łapał o co im chodzi.
- Nigdy nie widziałem Malfoy cię takiego... - nie wiedział jak to ująć.
- ...czułego - dokończyłaza niego czekoladowo oka.
- Foch forever. -skończył Draco rozmowę, a Zabini i Granger już nic nie powiedzieli.
***
Po przybyciu do Wielkiej Sali  już wszyscy plotkowali na temat Hermiony i Draco. Nasza para rozłączyła się przy wejściu i poszli w stronę swoich stołów. W tym samym czasie pani dyrektor poprosiła o ciszę i zaczęła ceremonie przydziału. Hermiona usiadła obok Ginny mając dobry widok na stół Slytherinu. Po drugiej stronie brązowookiej usiadła Lavender Brown.
- Hermiona czy to prawda że jesteś dziewczyną największego przystojniaka w Hogwarcie?! - zaczęła uradowana Lav.
- Może i prawda a co? Chciałabyś być dziewczyną Dracon'a? - zapytała z chytrym uśmieszkiem który nie umkną uwadze Smoka - '' Pewnie opowiada o swoim cudnym szczęściu dzięki któremu ma mnie''-  myślał.
- A która dziewczyna by nie chciała?
- Ja. - odpowiedziała Ginny beznamiętnie. Po tej odpowiedzi Lav odłączyła się od rozmowy
- A kogo byś chciała?
- Chłopaka idealnego.
- Co rozumiesz przez idealnego?
- Zabawnego, opiekuńczego, kochającego, takiego który nigdy mnie nie zdradzi, i oczywiście przystojny - rozmarzyła się Gin
- Też takiego chce... - Hermiona zaczęła sobie wyobrażać piękny dom, cudowny mąż i dwójka dzieci, córka  z czekoladowymi oczami i brązowymi włosami i nowo narodzone blondyn ze stalowymi oczami... zaraz jakimi? ''O czym ja myślę do cholery?!" - skorciła się w myślach Miona - Szkoda że nasze marzenia się nie spełnią. - dokończyła
- Dobra Herm idziemy bo chciałam ci jeszcze pokazać mój nowy nabytek...
- Niech zgadnę albo jakieś kosmetyki albo ciuchy.- wyszły z WS i poszły prosto do dormitorium Rudej.
***
Nie wiedziały że tą rozmowę podsłuchiwali Ślizgoni.
- Widzisz  mówiłem że Ci stary na mnie leci wymieniła wszystkie moje cechy...
- Oczywiście, tylko zapomniała dodać że jesteś...  O właśnie wyszły. - zauważył Smok
- Idziemy?  - Draco tylko skiną głową na znak zgody.
Przed wejściem do wielkiej sali stała McGonagall i gdy tylko ich zauważyła podeszła do chłopaków.
- Panie Malfoy proszę znaleźć pannę Granger i udajcie się na piąte piętro. - oznajmiła pani profesor i odeszła.
- No to super nie chce mi się iść do tych gryfiaków i wyciągać Mionki.
- Nic na to nie poradzisz. - mrukną Zabini.
I ruszyli w stronę wierzy Gryfindoru po drodze spotkali jakąś pierwszoklasistkę z domu lwa którą zapytali czy mogła by poprosić Hermionę Granger. Dziewczynka zniknęła za drzwiami po kilku minutach przyszła jego "dziewczyna'' z rudą przyjaciółką.
***
Po przyjściu do pokoju Wesley ta od razu podeszła do szafy i wyciągnęła spódniczkę:


- Jest śliczna i... czemu zielona?
-  A czemu nie. - w tym momencie usłyszały pukanie do drzwi - proszę.
- Przepraszam że przeszkadzam ale dwóch przystojnych chłopaków prosi Hermionę Granger czekają przed wejściem.
- Dzięki już idziemy. - powiedziała z lekkim uśmiechem Miona.
- Tylko nie oni.
- Przesadzasz. - dodała i wyszły. Przed wejściem do wierzy Gryfindoru stało dwóch ślizgonów.
- No nareszcie ile można na was czekać? - zapytał zniecierpliwiony Malfoy
- Na miłość można czekać całe życie skarbie. - podeszła do Draco i zarzuciła mu ręce na szyję.
- I znowu zaczynają. - stwierdzili z głębokim westchnieniem Ginny i Blasie - zostawmy ich sam na sam - rzekł głośnym szeptem do rudowłosej i ruszyli w stronę wyjścia z zamku. Natomiast ''zakochana para'' ruszyła w stronę piątego piętra.
***
Przy schodach stała pani dyrektor i czekała na prefektów naczelnych.
- No nareszcie jesteście. - powitała ich - za tym obrazem - tu wskazała na portret starego czarodzieja - znajduje się wasze dormitorium. Hasło to " equilíbrio" znaczy równowaga, zatem dobranoc.
- dobranoc pani dyrektor. - odpowiedziała Gryfonka i podała hasło obraz się odsuną i weszli do środka to co tam zobaczyli było idealne i dla Draco i dla Hermiony...
                                                           CZYTACIE=KOMENTUJECIE
Przepraszam że tak długo to trwało ale nie mam weny twórczej a po za tym w szkole ciągle zadają jakieś wypracowania i tak dalej. już piszę kolejny rozdział więc niedługo kontynuacja :)